Lemmer → Urk
Lemmer leży tam, gdzie fryzyjskie jeziora spotykają się z otwartą wodą, więc większość załóg spędza pierwszą godzinę na ogarnięciu łodzi, zanim wyjdzie za główki portu. Bieg do Urk to jakieś szesnaście mil przy południowo-zachodnim wietrze — wygodna, półwiatrowa pogoda na dzień rozruchu. Urk było wyspą, dopóki w 1939 roku nie dotarły do niego groble, i zachowało wyspiarski charakter. Przy nabrzeżach wciąż stoją botters o brązowych żaglach. Stara latarnia spogląda z góry na plątaninę uliczek, gdzie sklepy rybne sprzedają śledzia i wędzonego węgorza prosto z wędzarni. Zwykle cumujemy koło wczesnego popołudnia, obchodzimy port, a potem jemy flądrę przy stoliku nad wodą. Zostaw trochę czasu na kościelną ścieżkę wzdłuż grzbietu wioski. Wieczorne światło tam na górze warte jest tej wspinaczki.
Co robić
Zobacz botters o brązowych żaglach przy starych nabrzeżach
Kup wędzonego węgorza w sklepie rybnym w Urk
Wejdź do latarni nad wioską
Kolacja w Restaurant de Boet, dawnej stodole botterów
Wskazówka cumownicza
Port wewnętrzny Urk latem szybko się zapełnia, więc celuj w wejście przed wczesnym popołudniem i licz się z cumowaniem w burcie po dwie–trzy łodzie. Boksy mariny po północnej stronie są spokojniejsze, gdy świeży zachodniak wpycha falę do wejścia.




